24.07.2012

Me wo samase me wo samase . ! ♥ Część 1


Ohayou~ !
Takie tam opowiadanie z Anime Kuroko no Basket.
Ze specjalną dedykacją dla Temy . 

- Kuroko ! Kuroko !
- Hej, Kurokocchi !
- Gdzie jesteś ? Kuroko !
- Kuuuuuroooookoooo !!!
- Kagami. Nie drzyj się tak, tylko szukaj go !
I znowu muszę go szukać. Rany, gdzie on polazł. Ostatnim razem też tak było. Dnia 13. Wtedy Kuroko też się zgubił. Tylko że wtedy, odwróciłem się, a on z zdezorientowaniem na twarzy przyjaźnie mnie przywitał. Cieszyłem się, że jest obok mnie. Czułem jego obecność. Gdyby teraz było tak samo, marzenie. Podszedł by, i powiedział, że stoi z tyłu.
Stałem zamyślony jeszcze przez chwilę. Jest tak jak na meczu. Jest, a potem go nie ma. Dość ciężko znoszę brak jego obecności obok mnie.
- Znowu trenuje swoje widmo-zdolności ? Cały Kuroko.
Mówiłem sam do siebie. W pobliżu nie było nikogo; wiatr nie przyniósł żadnego nawet najmniejszego szelestu. Podniosłem głowę do góry, a moje włosy zaczęły lekko powiewać.
- Nie jestem widmo.
- Kuroko ! Znowu to samo. No chodź no tutaj.
Kuroko cofnął się o parę kroków.
- Kagami, nie. Nie odczuwam potrzeby takiej bliskości z Tobą.
- Ale ja tak. - wyszeptałem.
- Co ?
- Nie nic. Mówię, że żadna bliskość. Zwykły przyjacielski misiek.
- Kagami, czasem naprawdę jesteś dziwny.
Kuroko przeszedł obok mnie obojętnie. Czasem sam zastanawiam się, czy naprawdę nie jestem dziwny. Problem tkwi w miłości. Jestem zakochany w Kuroko. Z początku nie sądziłem, że tego pierwszego pamiętnego dnia zapisów ujrzę w nim kogoś więcej, niż tylko kolegę z drużyny. Podczas zapisów wpadłem na niego. Wtedy go dostrzegłem pierwszy raz. On mnie przeprosił. Nie bardzo wtedy rozumiałem o co mu chodzi, ale czułam, że ta znajomość się rozwinie.i rozwinęła. Ale nie całkiem tak, jakbym chciał. Kuroko pozostaje chłodny wobec mnie. Tym samym staje się coraz bardziej pociągający.
Niektórzy twierdzą, że ich miłość nie powinna być niższa. Ja jednak lubię wzrost Kuroko. Zawszę mogę go przytulić do klatki piersiowej, a on usłyszy moje serce, które biję dla niego. Gdybym miał taką możliwość, moje całe życie mogłoby zależeć od niego. Ufam mu. Jednak nie wiem, czy on ufa mi. Przecież nie zapytam się ni z tego ni z owego, czy mi u-
- Kagami, ufasz mi ?
- Eee.. Co Ty tak nagle... ?
- Tak sobie tylko myślałem.. nic specjalnego.
Zarumienił się. Jego chudą bladą twarz zasłonił różowy wstyd i zapeszenie. 
- Tak Kuroko. Ufam Ci. Ale pozostaje pytanie, czy Ty mi ufasz ?
- To, czy Ci ufam, pozostanie tajemnicą.
- Kuroko, zawsze jesteś taki tajemniczy.
- Może właśnie to czyni mnie tak wyjątkowy. Chodź, chcę shake.
Powiedział to tak bezdusznie, bez emocji. On nie wie, jak bardzo odmienił moje życie. W tłumie tylko on wydaje się być wyjątkowy. Stałem tak i patrzyłem się na niego. Jednak po chwili zorientowałem się, że to nie był Kuroko.
- Kagami, hej, idziemy.
- A. Co ? Ah.. tak. Idziemy. Gdzie idziemy.
- Na shake mieliśmy iść. Głodny jestem.
- Shake nie pomoże na głód. Chodźmy do mnie. Mieszkam niedaleko.
- Jesteś pewien ? Bo wiesz. . .
- Spoko wodza, wszystko jest pod kontrolą. Ruszajmy.
- Tak, tak .

Tłumaczenie tytułu :  Otwórz w końcu oczy. Otwórz oczy !


Kazekage.

1 komentarz:

  1. Awwww...Zajebiste <3
    Hue, już się boje, co się u niego w domu będzie działo @-@

    OdpowiedzUsuń