28.03.2013

Część 1. Shikatema, ha.

Chłopak wszedł na górę w samym środku nocy. Od tamtego dnia przesiadywał tam większość swojego wolnego czasu. Przestał dbać o siebie, o dom, jak i o ich córkę.
- Tato, proszę Cię. Wróć do domu. Głodna jestem.
Brunet w milczeniu obserwował chmury, nie docierały do niego słowa Tamayo. Dziewczyna martwiła się o zdrowie ojca. Zmienił się od kiedy opuściła ich mama.
- Tato, proszę ! - Tamayo krzyknęła, a z oczu poleciały jej łzy. Złapała się za brzuch, bolał coraz bardziej z każdym burknięciem. - Nie jadłam nic od 4 dni!
- Tamayo, boże ! Co Ty tu robisz ?! - Mężczyzna wstał, zdjął swoją kurtkę i nałożył na córkę przytulając ją. Nadal płakała.
- Wiem, że tęsknisz za mamą. Ja też, ale głodna jestem. - dziewczynka rozpłakała się na dobre.
- Shikamaru, powinnieneś bardziej o nią dbać. Chociaż Ty. - głos padł zza drzewa.
- Ino. Przestań. - rzucił do niej. - Wiesz, jak się z tym czuję. Więc dlaczego ? Dlaczego ? Dlaczego o tym wspominasz w taki sposób ?!
- Ty idioto! Nie widzisz świata poza Temari, dziewczyną, która urodziła Ci córkę i Cię opuściła! Zajmij się małą, a nie przeszłością.
Nastała głęboka cisza przeplatana z cichym popłakiwaniem dziecka. Shikamaru popatrzył na Ino przeszklonymi oczami, po czym przeniósł je na gwiazdy.
- Kiedyś wróci. Mówię Ci. Nawet, jeśli nie kocha mnie już, ja ją tak i na pewno jeszcze kiedyś się z nią zobaczę.
- Jak tam wolisz. - Yamanaka podeszła do dziecka i otarła łzy z jej polików, po czym zwróciła się do chłopaka - Jak podejrzewam, nie masz w domu jedzenia, co ?
Nara potrząsną bezradnie głową.
- To idziemy do mnie - postanowiła.
Shikamaru powolnym krokiem ruszył za Ino, gdy nagle dziewczynka podbiegła i złapała go za rękę.
- Mama wróci ?
- Tak, skarbie. Wróci.
- A mama mnie kocha ?
- Tak, kocha.
- Więc co z tym dniem ?
- Którym dniem ?
- Tamtym dniem.
- Którym ?
- Dlaczego odeszła skoro mnie kocha ?
- Widać tak musiało być.
- Spać mi się chce. Ale pójdę sama.
- Ja wiem kochanie, ja wiem.
***
- Mam tylko ramen ! - zawołała Ino z kuchni.
- Jasne. - odkrzyknęli.
Po niecałych 10 minutach siedzieli w ciszy i jedli swoje ramen, patrzyli się na siebie, ale nikt nie odważył się pierwszy zabrać głosu. Ino westchnęła.
- Co jest ? - spytał chłopak jednocześnie dławiąc się lekko kluską.
- Nie nic. - zaśmiała się. - Tak tylko, wzdycham.
- Aha.
Kolejne pół godziny przebiegło w milczeniu. Nikt nic nie mówił, jak również nikt się nie zorientował, że Tamayo zasnęła.
- Ino, czy... ?
- Jasne, 3 od prawej jest wolne łóżko.
- Dzięki. - podniósł dziewczynkę i zaniósł we wskazane przez Yamanake miejsce, po czym wrócił, i siadając ukrył twarz w dłoniach. - Nawet nie wiem gdzie ona jest. Tyle ludzi zginęło na tej wojnie. Może nie żyje ? Może się gdzieś ukrywa ? Jest ranna ?
- Shikamaru, wiesz, że nie mam pojęcia o czym mówisz. Moja śpiączka, a potem nikt nic nie mówił. Nawet nie wiem, gdzie jest mój ojciec. Mówią, że on żyje i jest...
- Chcesz poznać prawdę ? Wiem wszystko, byłem tam.
- Ja.. nie wiem. Chcę ?
- Siedziałem wtedy z nią i Tamayo, kiedy ogłosili alarm. W pierwszej chwili nie wiedziałem co się dzieje. Wszyscy biegali, krzyczeli. Uciekaliśmy. - Twarz chłopaka zrobiła się mokra od łez. - Nie mogłem pozwolić jej walczyć. Ratowałem ją i dzieci od wszystkiego. Tak bardzo się s-starałem. Potem zobaczyłem tylko całą Wioskę Liścia i Chmury. Szczerze mówiąc nikt nie wie, kto zaatakował. Po prostu... nagle zbiegli się wszyscy. S-starałem się chronić ją, Tamayo. I dzie-dziecko.
- Dziecko ?
- Mieliśmy kolejne dziecko. Ale porwano ją w wir walki, mimo moich starań. Więc straciła... je. Walczyła do końca, ale brakło jej sił. Nie mogłem nic zrobić. - Chłopak ledwo co mówił, dławił się własnymi łzami. - Nie wiem kto jej pomógł. Po wszystkim przyszła do mnie. Powiedziała, że straciła dziecko. I że nie jest tego pewna. U-uczucia. Potem została mi po niej pustka. Trudno mi bez niej żyć. Czę-sto myślałem.. chciałem umrzeć. Nie mogłem.. zostawić córki. Ale wszystko mi przypominało o niej, nie radziłem sobie z tym. - Chłopak walnął ręką w stół, - Potem przyszli medycy. Bez ran się nie obeszło. Dowiedziałem... dowiedziałem się kto zginął. Moja matka. Nasi ojcowie. Tak, Ino. Twój ojciec nie żyje. Niestety. Ty-ty też byłaś na tej liście. Nie chciałem w to wierzyć. Ale żyjesz. Reszty nie poznałem wtedy, zemdlałem. Ale straty były duże. Nie zobaczyłem większości znajomych twarzy już nigdy. Miałem dość. Ale jakoś przeżyłem.
Chłopak uspokoił się trochę.
- Shi-Shikamaru ?
- Dobrze. Przykro mi z powodu Twojego ojca.
- Nie martw się, przeszedłeś więcej.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Kto w środku nocy.. ? - Ino wstała, lecz niepotrzebnie. drzwi otworzyły się z lekkim hukiem.
- Shikamaru, jest sprawa!
- Tsunade-sama ? Co Ty tu robisz we własnej osobie ? - Blondynka była zdezorientowana.
- Skąd wiedziałaś, że tu jestem ? - Dopytywał się Shikamaru.
- Potem. Mam sprawę. To ważne. Chodź.
Shikamaru wybiegł z Kage rzucając do dziewczyny - Jak coś, zaopiekuj się Tamayo.
Ino została sama.

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawe opowiadanie , przepraszam że tak zwlekałam z jego czytaniem , ale tera już się od niego nie oderwę ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń