30.03.2013

Część 4. Shikatema, ha.

Taki chuj, nie piszę, nikt nie czyta.
_________________________
Dziewczyna podeszła chwiejnie do chłopaka. Pocierała swoje obdarte ze skóry, krwawiące nadgarstki.
- Shikamaru ?
- Mogę ją zabrać do domu ? - zapytał oziębłym głosem Shikamaru.
- Dasz sobie z nią radę ? - spytała Kage.
- Jej poziom chakry jest na poziomie zero do tego jest osłabiona i chwieje się na nogach. W tym stanie nic nie zrobi.
Blondynka ponownie się zachwiała i upadłą na pobliską skrzynkę.
- Dobrze. Zabierz ją.
- A co z tym wszystkim co ja... ?
- Nie przejmuj się tym i idź. - odpowiedziała piąta.
W tym samym momencie Kakashi westchnął.
- Upiekło Ci się. - powiedział.
Shikamaru spojrzał się na dziewczynę i spytał: - Temari, dasz radę iść sama ?
Blondynka pokręciła głową.
-Ech, jakie to upierdliwe. - podszedł do dziewczyny i podniósł ją.
- Przepraszam. - szepnęła.
- Za co ?
- Zakrwawię Ci koszulkę.
- Nie przejmuj się.
Temari uśmiechnęła się lekko. Shikamaru wyszedł z pomieszczenia, przeszedł przez szczątki, które pozostawił ugaszony przez mężczyzn ogień, schodami w górę, przez korytarze i wyszedł głównymi drzwiami. Nie odezwali się do siebie słowem do samych drzwi domu Yamanaka.
Krew skapywała powoli na ubranie chłopaka.
Przed drzwiami brunet postawił blondynkę i podtrzymał ją, by nie upadła.
- Dlaczego jesteśmy w domu Ino ?
- Bo tutaj jest nasza córka.
Dziewczyna uśmiechnęła się. Po chwili weszli oboje do środka.
- Te-temari-san ? - Ino zaniemówiła. - Nie sądziłam, że Ci się uda.
- Bo się nie udało. Przekazała mi ją Tsunade-sama.
- Jak to ?
- Potem. Opatrz jej rany. - wskazał na nadgarstki dziewczyny, po czym posadził ją w fotelu i spytał:
- Tamayo śpi ?
- Tak, od jakiś 30 minut. Jest w tamtym pokoju. - wskazała ręką, po czym ukucnęła i obmyła rany dziewczyny. - Od czego to ?
- Szarpałam się. Ugh ugh. - zakaszlała.
- Rozumiem. - obandażowała je. - A teraz pewnie chwili byście zostać sami. Pójdę do pokoju
Shikamaru skinął głową, na znak, że zgadza się. Ino wyszła z salonu.
- Przepraszam. - odezwała się Temari. - Nie potrzebnie odchodziłam wtedy, nie przemyślałam tego. Myślałam, że mnie znienawidzisz, że.. straciłam to dziecko, więc chciałam złagodzić sytuację. Ale co z tego, skoro i tak mnie nienawidzisz. - po jej twarzy spłynęły łzy.
Shika uśmiechnął się.
- To nie tak. - po jego twarzy spłynęły łzy. Patrzyli się wprost na siebie. - Nigdy nie przestałem Cię kochać. Nawet nie wiesz jak za Tobą tęskniłem. Każdego dnia wierzyłem, że powrócisz i powiesz, że mnie kochasz. I Tamayo. - wstał i podszedł do dziewczyny, podniósł ją i usiadł razem z nią na fotelu sadzając ją na swoich kolanach. - Chcę spędzić z Tobą resztę życia.
- O mój boże, co ja robię ? Potem znów go zranię. I córkę. Muszę stąd uciekać. Nie spędzimy razem życia.. - dziewczyna pomyślała, po czym szybko zeszła z kolan chłopaka i chwiejnym krokiem doszła do drzwi.
- Ja.. ja nie mogę. Muszę stąd iść. - i upadła.
Shikamaru wstał pośpiesznie i podbiegł do dziewczyny. Podniósł ją i przeniósł na kanapę.
- Nigdzie nie idziesz.
Temari dotknęła jego twarzy.
- Kocham Cię, ale nie mogę tu zostać.
- Dlaczego ?
- Bo.. - blondynka zawahała się. - bo nie.
- Hej, o co chodzi ? - złapał jej dłoń.
- Po prostu nie mogę. - dziewczyna ziewnęła.
- Chodź się prześpisz.
- Nie, ugh ugh. - kaszel przeszkadzał blondynce.
Ale Temari nie miała się już jak sprzeciwić. Została przeniesiona do innego pokoju.
Chłopak położył ją na łóżku, a sam poszedł zgasić światło w salonie i zamknąć dokładnie drzwi. Przechodząc obok pokoju Ino szepnął jej 'dobranoc', po czym zajrzał do pokoju córki. Widząc ją w głębokim śnie, uśmiechnął się i wyszedł.
Wrócił ponownie do pokoju, w którym wcześniej położył Temari, ale ta już spała. Ponownie się uśmiechnął. Dwie najważniejsze kobiety w jego życiu było obok niego i spały bezpiecznie wiedząc, że on nad nimi czuwa. Nie wyobrażał sobie bez nich życia.
Podszedł do dziewczyny, po czym stanął w bezruchu. Na jej twarzy widniały łzy, a usta wykrzywiły się w literę 'O'. Otarł delikatnie słone krople, po czym delikatnie zdjął z dziewczyny ubrania na tyle, by nie zostawiać jej nagiej w łóżku, po czym sam rozbierając się do granic możliwości położył się obok.
Długo nie mógł usnąć myśląc o tym, jak to dalej będzie.
***
Położyła się do łóżka. Nie chciała zasypiać. Nie teraz. Chciała łapać szczęście Shikamaru. Wiedziała, że nie spał. Oddychali tym samym powietrzem. Ich szczęście krążyło po całym domu wraz z innymi gazami. Czuło je się w sobie. Blondynka zgasiła światło i nikogo nie budząc zamknęła cicho drzwi.
Rozmyślała o tym, co powiedziała Temari.
- Ona nie może tutaj zostać ? - szeptała do siebie. - Teraz to wykluczone. On jej nie puści za wszelką cenę. Ale,dlaczego tak mówi ? a może ona jest.. ?
Niedługo potem zasnęła.
Mieszkanie pogrążyło się w ciszy, egipskie ciemności zapanowały w pomieszczeniach. Wszyscy spali.

1 komentarz:

  1. "O mój boże, co ja robię ? Potem znów go zranię. I córkę. Muszę stąd uciekać. Nie spędzimy razem życia.. " kiedy to przeczytałam pomyślałam że z psychiką Temari jest coś nie tak. Dlaczego chcę odejść skoro go kocha? Bo nie chce go zranić? Ale w ten sposób będą cierpieć oboje , a raczej we trójkę. Ty naprawdę świetnie przedstawiasz ich odczucia. Ta cała sytuacja mną wstrząsnęła , to opowiadanie jest świetne. " ...a może ona jest.. ?" >.< no czemu nie dokończyła. Nie mogę się przestać napawać historią ShikaTema...czy może ShikaTemaTama ^-^

    OdpowiedzUsuń