25.04.2013

Część 5. Shikatema, ha.

PISANE W PSYCHIATRYKU.
PRZY TEKŚCIE POMAGAŁA 'UGH'

Temari wstała świtem, zajęła na półgodziny łazienkę, ubrała się i wybiegła z domu niezauważona przez domowników, którzy spali w najlepsze. Przeszła ścieżkami wioski na rynek, by kupić świeże bułki. Weszła do sklepu, a zza lady przywitała ją uśmiechem młoda kobieta.
- Witam, co podać ?
- 8 jabłek proszę. - powiedziała szybko; wzrok wbiła w podłogę.
- Proszę. - dziewczyna podała bułki.
- Dziękuję. Ugh ugh. - blondynka stłumiła kaszel, złapała owoce, położyła pieniądze na ladzie, po czym wybiegła nie patrząc nawet na sprzedawczynie. 
Poleciała pędem do domu, odłożyła jabłka na stole biorąc przy okazji jedno i wyszła z domu kierując się do siedziby Hokage.
- Musi to zrobić dzisiaj, nie wytrzymam ani dnia dłużej. Muszę wiedzieć. - rozmyślała przeżuwając każdy kęs.
Wchodząc do budynku minęła się z piątą.
- Tsunade-sama!
- Temari. Co Cię do mnie sprowadza tak wcześnie ?
- Muszę wiedzieć. Mówiłam w nocy. Po prostu muszę. Ugh ugh, ugh, ugh. Ugh, argh, arg uh. - dziewczyna dostała napadu kaszlu. - To się nasila.
- Dobrze, pójdź do mojego gabinetu i zaczekaj tam. Shizune powinna tam być. Niedługo przyjdę.
- Gdzie pani idzie ?
- Naruto miał mi przynieść papiery. Ninja z chmury już na nie czekają, ale jak zwykle się obija. Więc idę do niego sama.
- Aha. No to ugh idę.
Temari weszła do gabinetu, po czym usiadła obok Shizune na kanapie. Czując na sobie jej wzrok zaczęła nerwowo pocierać dłonie jedna o drugą. Głęboka cisza ciążyła nad dziewczynami. W końcu brunetka przerwała ją.
- Temari ..
- Tak ?
- Nie, nic.
- Aha.
- Co podejrzewasz ?
- Nic.
- Nie wyciągaj pochopnych wniosków, nic nie jest pewne. Nie miałaś żadnych badań.
- Dlatego je zrobię.
- Powiesz mu ?
- Przecież sama mówiłaś, ugh, że nic nie jest pewne.
Shizune spuściła wzrok.
- Jest duże prawdopodobieństwo.
- Co ? Ale skąd Ty to... ?
- Nie ważne.
I rozmowa się skończyła. Minęło ledwie 10 minut, a w drzwiach pojawiła się piąta.
- Chodź Temari. - krzyknęła.
- Tak. - blondynka posłusznie wstała, rzuciła okiem na brunetkę, po czym wyszła.
***
- Ino, wiesz, gdzie jest Temari ?!
- Co, nie ma jej ?! - odkrzyknęła blondynka.
- Mama ? - zdezorientowana Tamayo krzyknęła z pokoju.
Shikamaru wszedł do kuchni o zobaczył Ino równie zdziwioną jak on sam.
Na blacie leżało 7 dojrzałych jabłek.
- Gdzie ona jest ? - Ina spytała sama siebie.
Shikamaru uśmiechnął się pod nosem.
- Wróci.
- Skąd wiesz ?
- Czuję.
- Ah.
- Mama ? - do kuchni weszła zaspana dziewczynka.
- Niedługo się z nią zobaczysz. - powiedział chłopak.
Zobaczywszy uśmiech córki, sam też się uśmiechnął.
***
- Ty nie palisz ? - spytała kage.
- Palę biernie od narodzin. Ale.. ugh ugh ugh był czas kiedy sama to robiłam.
- No ładnie.
- Czyli źle ?
- Chodź.
***
Śniadanie gotowe! - zawołała blondynka.
Na stole stały 3 miski ciepłego ryżu, mięso i trochę surówki z sałaty. Wszyscy usiedli przy stole.
- Smacznego! - zawołali chórem.
***
- Przygotuj się na rentgen. - powiedziała Tsunade.
Dziewczyna rozebrała się, po czym przystąpiła do badania. Po paru minutach wszystko się skończyło, a Temari ubrała się.
- Poczekaj tutaj. - powiedziała kobieta.
- Dobrze.
Minęło 20 minut, po czym Tsunade przyszła z powrotem do dziewczyny.
- Tsunade-sama!
- Temari, już wiem. - powiedziała smutno.
- C-co ?
- To... nowotwór. - powiedziała wolno.
Temari nic nie powiedziała. Kilka łez poleciało jej po twarzy.
- Nie wiem co teraz czujesz, ale...
- Zamknij się ! - przerwała jej dziewczyna. - Wróciłam, by zacząć od nowa żyć z rodziną, a Ty mi mówisz, że mam raka ?!
- Temari...
- Ile mam czasu ?
- Porozmawiajmy o leczeniu.
- Raczej o jakości życia.
- Wiesz, że tego się nie da uleczyć.
- Yhym.
- Możesz dostać leki łagodzące objawy.
- Dobra. Ile.. ile to jeszcze ugh potrwa ?
- Może rok. Nie więcej.
- Aha. - dziewczyna odwróciła głowę.
- Dasz radę sama wrócić ?
- Ch-chyba ugh tak.
- Ah, Shizune pójdzie z Tobą.
- Aha.
Tsunade ruszyła, a Temari za nią.

1 komentarz:

  1. Co? T^T Nowotwór ?
    Jak to ? ;(
    Zaskakujący obrót spraw idę czytać dalej ^_^

    OdpowiedzUsuń