10.05.2013

Część 7. Shikatema, ha.

PISANE W PSYCHIATRYKU.
PRZY TEKŚCIE POMAGAŁA 'UGH'

- 5 lat przed wojną Gaara sprzeciwił się ciąży. Nie chciał dziecka. Zakaz związków między mieszkańcami innych wiosek skutecznie uniemożliwiał nam spotkania. Ale czego Gaara nie zrobi dla siostry. Po tygodniu błagania zgodził się, ale tylko on. Mieszkańcy wioski nadal byli przeciwni.
- A co z piątą ? - wtrąciła Ino.
- Braciak wszystko załatwił. Więc i ona się zgodziła. Wioski były przeciw naszemu związkowi, ale żyliśmy i spotykaliśmy się. Urodziłam dziecko i zamieszkałam w Liściu. Ugh, ugh. 5 lat minęło całkiem spokojnie nie licząc buntu ludzi przeciwko nam. Aż w końcu wojna. A ja oczywiście byłam w kolejnej ciąży. Chciałam walczyć. No i walczyłam. Podczas jednej z walk straciłam dziecko. Ludzi się dowiedzieli i kazali mi się wynosić. Taki idealny moment, nie sądzicie ?
- Temari, wszystko dobrze ? Ciężko oddychasz. - ponownie wtrąciła blondynka.
- Tak, jest ok. Ugh, ugh, ugh. Eh, ludzi mi wmawiali, że sama zabiłam to dziecko idąc w bój. Mówili też, że -zwróciła się do chłopaka - mnie znienawidzisz i weźmiesz córkę na swoją stronę. Głupia w to uwierzyłam. Tak bardzo się cieszyłeś na dziecko, a ja je zabiłam. Ugh, ugh,ugh. Ale nie, nie chciałam tego przeżywać. Myślałam, że właśnie tak będzie, więc sama uciekłam mówiąc, że was nie kocham, nie jestem tego pewna. Ale nigdy nie przestałam was kochać.
- A teraz wróciłaś. - powiedział chłopak.
- Ju-już wcześniej podejrzewałam.. to. Czas leciał, a ja chciałam wrócić przez ten cały czas z wiarą, że będzie dobrze.
- A nie jest ? - spytała dziewczynka.
- Jest lepiej niż dobrze. - pogłaskała ją.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ino pobiegła otworzyć.
- Idę ! - krzyknęła z progu. - Tak ? - spytała otwierając drzwi.
- Po-podobno jest tutaj Tamayo. - zaczął chłopiec.
- Tak... znaczy. Tamayo ! - zawołała dziecko.
- Tak ? - przybiegła. - O! Cześć, Kurosaki.
- Hej, pobawimy się ?
- A mama ? - spytała blondynka.
- Idź, pobaw się. - odpowiedziała Yamanaka.
- Dobra. - wybiegła.
Ino wróciła do pokoju.
- Tamayo wyszła. - ogłosiła siadając na łóżku.
- Dobra. - Temari westchnęła.
- Więc.. co miałaś na myśli mówiąc, że podejrzewałaś TO.
- To nowotwór. Został mi rok. Może mniej.
- C-co ?
Shikamaru odwrócił głowę.
- Powoli się z tym godzę.
- Ale... Temari. - blondynka rozpłakała się.
- Proszę, ugh ugh ugh nie płacz.
- I-i co teraz zrobisz ?
- Będę czekać na koniec.
- Nie. - wtrącił brunet. - Będziemy żyć pełnią życia.
Dziewczyny uśmiechnęły się. Ino spojrzała na zegarek.
- Temari, strasznie Cię przepraszam, ale mam dzisiaj mnóstwo zamówień. Nie mogę nie otworzyć.
- Spokojnie. Możesz iść. Nie musisz przepraszać.
- No, ogarniemy się i wyjdziemy. - dodał chłopak.
- Nie musicie.
- Wyjdziemy.
- No dobra.
Ino wyszła szybkim krokiem ocierając łzy.
- Dasz radę sama wstać ?
- Tak, myślę, że tak. - zsunęła nogi i wstała o własnych siłach - O! Widzisz, stoję.
- Widzę. - uśmiechnął się. - Wejdź do łazienki.
- Dobra. - Temari weszła do niewielkiego pomieszczenia.
Po 10 minutach wyszła. Chłopakowi minął ten czas dość szybko. Obserwował bowiem chmury powoli płynące po niebie.
- Twoja kolej. - powiedziała w progu łazienki.
Ubrana w ciuchy blondynki podeszła do chłopaka i usiadła obok.
- Ino zostawiła mi ubranie. Dla ciebie też jest.
Shikamaru zmierzwił jej rozpuszczone włosy i pocałował w usta.
- Cieszę się, że wróciłaś. - powiedział i ponownie ją pocałował,a ta odwzajemniła pocałunek.
Kolejne łzy poleciały po jej twarzy, lecz zaraz zostały otarte przez jego dłonie.
- No, idź już się ubrać. - westchnęła.
- Co ?
- Nic.
- Aha. To idę. - poszedł.
Temari podeszła do lustra i poprawiła włosy; przeczesała je palcami. Chłopak po 5 minutach pojawił się obok niej w czarnych spodniach i koszulce.
- Patrz, Ino ma moje ciuchy.
- Idziemy ? - dziewczyna uśmiechnęła się.
- Tak.
Wyszli powoli korytarzem biorąc swoje ciuchy i wkładając w torbę leżącą nieopodal. Pożegnali się z kwiaciarką. i wyszli. Po drodze spotkali córkę, którą zabrali ze sobą. resztę drogi przebyli w milczeniu.
Wchodząc do domu Temari ruszyła do łazienki.
- Wchodzę pierwsza ! - krzyknęła i znikła za drzwiami łazienki.
- Jasne ! - krzyknął i zdjął koszulkę pewny, że blondynka jest w łazience, lecz przeliczył się.
Dziewczyna w samym ręczniku przemknęła przez korytarz i wpadła do ich starego pokoju.
- Hej, to podchodzi pod pornografię !
Dziewczyna zaśmiała się, lecz natychmiast ucichła, by potem znów się wydrzeć.
- Tu są moje rzeczy !
- No są, bierz co chcesz !
Temari zabrała swoje czarne kimono z szafy oraz bieliznę po czym z powrotem ruszyła do łazienki.
Shikamaru w tym czasie zaczął przygotowywać obiad. Nie minęło nawet 20 minut, gdy ktoś zapukał do drzwi. Nara leniwie podszedł do drzwi, a jego oczom ukazał się wysoki szatyn.
- Co ty tutaj robisz ?
- Wprowadzam się.
Shikamru po chwili dostrzegł dużą torbę.
- Co ?
- Tato, kto to jest ?
- Tamayo, to jest...

1 komentarz:

  1. Kto to jest? Czyżby Kankuro ?
    Opowiadanie jest super, szybko się je czyta ponieważ jest ciekawe i spełnia wszystkie kryteria ♥ , mówiłam że je kocham? Nie, no to teraz mówię !

    OdpowiedzUsuń