10.06.2013

Część 4. Why didn't she tell me ? Shikatema.

Jakieś takie dziwne, beznadziejne, o niczym nie mówiące. BEZSENSU.

- Która godzina ? - spytał mnie chłopak.
- Dziewiętnasta trzydzieści. Może wyjdziemy ?
- Teraz ?
- Tak. A czemu nie ? Twoja mama chyba nie będzie nas szpiegować, no a ojciec jest u Hokage. Nie sądzisz, że to idealna chwila ?
Shikamaru podrapał się w głowę.
- No nie wiem.
- No chodź, będzie fajnie.
- Ale chyba nie zamierzasz iść w tak krótkich spodenkach ? Jest już trochę zimno.
- Nie martw się. Daj mi tylko 5 minut.
- No ok. Czekam w kuchni.
- Spoko.
Poszłam do łazienki, a chłopak do matki.
- Mamo? - szepnął.
- Co takiego ?
- Co robiłaś z tatą jak byliście młodzi ? I sami.
- No wiesz.. rozmawialiśmy i takie tam...
- A o czym ?
- A po co Ci to wiedzieć ?
- Idę.
- No rozumiem.
- Więc o czym rozmawialiście ?
- O wszystkim i o niczym. Co ślina na język przyniosła. O przeszłości. Starałam się o nim jak najwięcej dowiedzieć.
- Ale o co pytać ?
- A co chcesz wiedzieć ?
- Nie wiem.
- No to kochany, co ja mam ci powiedzieć.
- Ale..
Nagle wpadłam do kuchni.
- Przeszkodziłam w czymś ?
- Nie.
- To idziemy ?
- T-tak.
Poszłam pierwsza, lecz kątem oka dostrzegłam jak mama Shikamaru pokazuje mu uniesiony kciuk. Uśmiechnęłam się, po czym wyszliśmy na ulice.
Oświetlona alejka roiła się od ludzi. Wszyscy chodzili z torbami pełnymi zakupów. Niektórzy jedli mochi.
- Co tu się dzieje ?
- Dzisiaj jest jarmark.
- Aha.
Ruszyliśmy do przodu wchodząc między ludzi.
- Byłam na nim może dwa razy. Ino zawsze mnie wyciągała. Ja nie lubię takich rzeczy.
- Źle ci tu ?
- Nie tyle co źle, ale nie interesuje mnie to.
- To pójdziemy stąd.
- Nie musimy.
- Pójdziemy.
15 minut drogi i wyszliśmy poza terenu jarmarku. Nie odzywaliśmy się do siebie przez długi czas, aż nie przestało być to uciążliwe.
- Więc...
- Tak ?
- Eeeeeee...
- Nooo ?
- Kiedy wyjeżdżasz ?
- Już chcesz się mnie pozbyć.
- To nie tak !
- Jasne.
- No ej.
-Dobra, dobra. - zaśmiałam się. - Kiedy wyjeżdżam ? Za jakieś 2 dni.
- Tak szybko ?
- Dostałam tylko tydzień urlopu. A jeszcze muszę zdążyć wrócić.
Shikamaru podszedł i pocałował mnie. Odwzajemniłam go delikatnie wsuwając swój język i łącząc się z jego.
- A to za co ?
- Nie wiem, tak sobie. - ruszył do przodu a ja podbiegłam do niego i złapałam za nadgarstek,
- Hej, zawsze jest jakiś powód.
- Za to, że jesteś.
- Wymyśliłeś to na poczekaniu !
- Wcale że nie ! - zaśmiał się.
- I jeszcze się śmieje ! Idiota !
Objął mnie w pasie. Oboje śmialiśmy się  Jednak po chwili stanęłam i posmutniałam.
- Ej, co jest ?
- Nie widzisz tego ?!
- Czego ?
- Tego ! - pokazałam rękami ziemię, a on spojrzał się w dół.
- No, trawa rośnie na środku ścieżki.
- Nie ! Jak tak można ?!
- Ale że o co ci chodzi ?
- Zaraz wyjeżdżam, a my jak się zachowujemy.
- Jak.. zakochani.
- Nie będzie Cię to bolało ? Bo ja mam dość tego.
- Mnie ?
- Tego bólu !
- Więc co zamierzasz ?
- Wrócić chociażby zaraz. Nie mogę się tak w to zatapiać wiedząc, że to nie przeżyje próby czasu.

4 komentarze:

  1. Kiedy nowa notatka? ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się napisać w przyszłym tygodniu. ;)))

      Usuń
  2. Chcę nową notatkę, tu i teraz. :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku jakie to urocze i smutne T^T Kocham twoje opowiadania ♥ Jesteś wspaniała :***Przepraszam za moja nieobecność , ale już nadrabiam ^^
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń