11.07.2013

Część 7. Why didn't she tell me ? Shikatema.

Notkę dedykuje anonimowemu człowiekowi, który spytał się mnie na tumblr kiedy nowa notka. Pozdrawiam :D

Pośpieszyłam się, bo piszecie, że chcecie. Miała być później, bo brak weny, ale cóż, coś jest :)

- Myślę, że chodzi o mnie. - Shikamaru uśmiechnął się wrednie.
- O ciebie ? - zdziwiła się Ino.
- Jak mogłeś jej to zrobić ?!
- Komu ? - spytał Chouji
- Temari. - odparł spokojnie Nara.
- Więc ona nie poszła do domu ?
- Nie. Nie mogła. Nie miała jak.
Podbiegłem do Shikamaru i łapiąc go za koszulkę przyciągnąłem do siebie.
- Za co ?! - krzyknąłem mu w twarz.
- Jedzie ci z gęby.
Wkurzyłem się jeszcze bardziej i przyłożyłem mu w twarz. On poleciał na drzewo, a ja krzyczałem dalej.
- Dlaczego ją tam zostawiłeś ?! I na ile ?! Ile ona tam już siedzi ?!
- 9 dni. - powiedział wycierając strużkę krwi z ust.
- 9 dni ?! - krzyknąłem wkurzony.
Opuściłem głowę, po czym popatrzyłam na niego spode łba i rzuciłem na niego. Usiadłem na nim okrakiem i zacząłem bić go po twarzy. On się nawet nie bronił. Mogłem walić ile chciałem. On mi na to pozwalał.
- Przestań ! - krzyknęła blondynka i złapała mnie za rękę, którą miałem walnąć bruneta. - Proszę. - dodała ciszej.
Przestałem i zszedłem z niego. Jego twarz była cała posiniaczona i poobijana. Krwawił. Ale mimo tego nadal się uśmiechał. Spojrzałem na swoje ręce. Były ubrudzone jego krwią.
- Zdejmij tę pieczęć.
- Co... jak się - odkaszlnął - nie zgodzę ?
- Wtedy obiję Ci mordę bardziej ! - już miałem się na niego rzucić, kiedy Chouji złapał mnie od tyłu.
- Przestań Kankuro.
- Więc niech zdejmie tę pieczęć !
- W sumie. Nie potrzebuję jej.
- Myślałam, że ją kochasz. Przecież tak o niej mówiłeś. - oburzyła się Ino.
- Nie potrzebuję jej.
-  Więc ją uwolnij.
- Niech zdechnie.
- Co to za pieczęć ?
Uśmiechnął się jeszcze szerzej. 
- Zaraz, ostatnio coś mówiłeś o pieczęci Twojego klanu. - powiedziała Ino do Shikamaru.
- Zamknij się ! - krzyknął brunet.
- Trzeba ją uwolnić. - wrzasnęła blondynka.
- A jednak. - powiedziałem i pobiegłem do wioski.
Wioska. [Kankuro]
Tym razem wiedziałem gdzie iść. Pobiegłem i ledwo co zatrzymując się przed budynkiem zacząłem walić w drzwi i krzyczeć, żeby mnie wpuścili.
- To ważna sprawa ! Błagam ! Szybko !
W drzwiach stanął wysoki mężczyzna.
- A, to znowu ty. Czego chcesz ?
Ojciec Shikamaru.
- Mogę wejść ?
- Po co?
- Mam sprawę. Chodzi o tę pieczęć. Waszego klanu.
- Wejdź.
Wykonałem polecenie i pokierowałem się do salonu, po czym oparłem się o ścianę. Rozmowę zaczął Nara.
- Skąd o tym wiesz ?
- Ale...
- Jedyna pieczęć opracowana przez nasz klan jest zakazana.
- To ciekawe skąd pana syn o tym wie i umie jej używać.
- Co ?
- No to. Potrzebuję pana pomocy. Temari nie poszła do domu. Została przypieczętowana w lesie. Przez tego gnoja.
- Mówisz o moim synu ?
- Tak.
- Masz rację, kawał gnoja. Nie lubię go. - Mężczyzna zaśmiał się.
- Ale że jak ? - również się uśmiechnąłem.
- To jeszcze dzieciak. Choć nie powiem, że mądry.
- Dobra, dobra. Pomoże mi pan. 
- Jasne. Trzeba ją uwolnić. Tylko wezmę potrzebne rzeczy. Zaczekaj tu, zaraz przyjdę i wyruszamy.
Las. [Temari]
Usłyszałam w oddali głos brata.
- Hej, Temari !
- Tutaj jestem ! - odkrzyknęłam, by mógł pójść za moim głosem. 
Po chwili zza krzaków wyłonił się Kankuro i ojciec Shikamaru.
- Co pan tu robi ? 
- Zdejmę pieczęć. Ten gówniarz w ogóle nie powinien jej znać.
- Nareszcie jakaś pomoc. Dzięki braciszku. - westchnęłam.
- Zrobiłem co musiałem.
- Jasne.
Shikaku przygotował zwój.
- A to po co ?
- Będę musiał zapieczętować pieczęć.
- Brzmi dziwnie.
- Nie ważne. Zaczynam.
Nara wykonał kilka ruchów dłońmi, po czym położył rękę na moich. Następnie wykonał kolejne ruchy i zapieczętował technikę w zwoju, który za chwilę schował. Zaczął mnie odwiązywać. 
- Dziękuję. - powiedziałam do mężczyzny po czym podbiegłam do Kankuro i przytuliłam go.
- Co jest ?
- Jeść.
- Ah, to chodź na ramen.
- Oki ! - wykrzyknęłam uradowana.
- Gdzie jest Shikamaru ?
Kankuro wytłumaczył Narze gdzie znajduje się jego syn.
- To ja się do niego przejdę.
- Jest trochę poobijany.
- Dzięki za informację.
Kankuro zaśmiał się.
- Nie chcę go widzieć.
- I nie zobaczysz.
- I dobrze.
Po czym my ruszyliśmy do wioski, a ojciec do syna. 


Ta notka wyszła wyjątkowo beznadziejnie.

4 komentarze:

  1. Kiedy będzie jakaś happy? ;_; Wiesz, buzi buzi, przytulanko. ;_: Buaha. I to ja zadałam t pytanie. X'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę, jeszcze tylko trochę. Sama nie rozumiem tego co będzie, ale cóż XDDDDD
      W TAKI RAZIE POZDRAWIAM PONOWNIE XDD

      Usuń
  2. "- Masz rację, kawał gnoja. Nie lubię go. - Mężczyzna zaśmiał się." - ja go też nie będę lubić (foch na Narę) notka nie beznadziejna , ale wyczesana ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. co narze jest do cholery

    OdpowiedzUsuń