20.10.2013

Część 15. Why didn't she tell me ? Shikatema.

Rozdział miał być wcześniej, ale nie udało się. Brak weny, szkoła i inne.

[Temari]
Położyłam głowę na ramieniu chłopaka. Po mojej twarzy poleciało kilka łez. Żałowałam tego co zrobiłam. Na pewno go zraniłam tym. A on nie chce tego po sobie pokazać. Nie wiem, jak mogłabym go przeprosić. Może i mi wybaczy, ale nie zapomni. Jestem tego pewna.
- Temari.
- Tak?
- Nie płacz.
Otarł moje łzy. Ponownie nastała cisza.
- Temari.
- Tak?
- To trochę kłopotliwe, ale...
- Ale? - zapytałam lekko przestraszona.
Czyżbym chciał mi powiedzieć, że już jest coś nie tak? Że chce wracać do wioski i mnie zostawić? Że mnie nie kocha.
- Ale jestem coś, o co się jeszcze ciebie nie pytałem, a bardzo chcę.
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego.
- Czy zaszczycisz mnie swoją obecnością w moim życiu?
- C-co?
- Beznadzieja.
- Ale.. ja....
- Chcesz ze mną być, kotek?
Zaczesał palcami mój kosmyk za ucho. Nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć. Zaskoczył mnie. Ale jedno było pewne, bardzo chciałam. Ale również bardzo się tego bałam. Nie mogłam u odpowiedzieć.
- Ja... Bo...
Dławiłam się słowami. Zsunęłam się z jego kolan i nawet na niego nie patrząc, odeszłam parę kroków dalej.
- Temari.... O co chodzi?
Nie mogłam nic powiedzieć. Bałam się. Chciałam stąd uciec. Albo żeby on poszedł
- Temari....
Schowałam twarz w dłoniach. Mogłam teraz wyjść z domu i go tu zostawić. Ale jak wrócę, to on tu będzie. Co ja miałam zrobić? Nie chciałam, by on tu był. A jednocześnie nie chciałam wyjść i wrócić do pustego domu. Ale chyba bardziej przeważało to, że nie chciałam go.
Czy ja go naprawdę kocham? Jeszcze w nocy był dla mnie całym światem. A teraz siedzę i nie chcę go widzieć. Bałam się. Ale czego?
Wiem, czego się boję. Chodzi o dziecko. Co będzie, jeśli naprawdę zaszłam w ciążę?
Czy ja go naprawdę kocham?
Postanowiłam uciec. I uciekłam. Wybiegłam z domu zostawiając go samego.
Trzy tygodnie później.
Okres mi się spóźnia. Nic nie jem.
Shikamaru nie ma ze mną już od dwóch tygodni i 4 dni Wyruszył do domu 3 dni po 'tamtej sytuacji'. On chciał mnie. A ja zaczęłam go odpychać. Bo bałam się, że urodzi się dziecko. Nie dalibyśmy rady go wychować.On w Konosze ja w Sunie. A może on z miłości zamieszkałby u mnie? Ale teraz już nic z tego, odepchnęłam go. Wrócił do swojej wioski. Może ułoży sobie życie z kimś innym. Z kimś lepszym ode mnie. Z kimś w swojej wiosce.
Czekam na Kankuro. Poszedł do apteki 20 minut temu i nadal go nie ma.
Nagle usłyszałam jego głos.
- Tem, kupiłem!
Nareszcie jest.
- To chodź i mi go przynieś!
- Sama zejdź!
- Kankuro, błagam!
- Idę!
[Kankuro]
Gdy wszedłem do jej pokoju, przeraziłem się. Wyglądała jak nieżywa. Cała blada. Zmęczona leżała na łóżku bez chęci życia. W tej chwili to, czy jej się polepszy zależy od tego testu.
- Kupiłem dwa.
- Dzięki.
- Wstawaj.
- Nie mam siły. Pomogłem jej wstać. Ledwo co stała na nogach. No tak, od 3 tygodni prawie nic nie jadła.
- Na pewno sobie poradzisz?
Kiwnęła głową. Odprowadziłem ją do łazienki, po czym zamknąłem drzwi. Chwilę później usłyszałem hałas, krzyk i płacz. Szybko otworzyłem drzwi. Temari leżała na podłodze. Szybko dobiegłem do niej i pomogłem jej wstać. Posadziłem ją na ubikacji.
- Poczekaj tutaj. Nic nie rób.
Znów kiwnęła głową.
10 minut później przybiegłem do domu z Matsuri. Zostawiłem dziewczyny same w łazience, a sam usiadłem w pokoju Temari i czekałem na dziewczyny.
Po 5 minutach Matsuri wyszła z łazienki i usiadła obok mnie. Minęły następne minuty. Usłyszeliśmy płacz.
- Ona chce mieć dziecko?
-Szczerze? To już nie wiem czego ona chce. Ale wiem to, że trzeba z powrotem przyprowadzić do niej Shikamaru, bo bez niego ona się wykończy. Nic nie je, całymi dniami leży, tęskni. Jestem tego pewien. A ten idiota ją zostawił. No ale w sumie co miał zrobić, jak go odepchnęła. To zbyt skomplikowane.
- Pójdziesz z nim pogadać?
- Pogadam jeszcze z Gaarą. A teraz pójdę do niej, poczekaj.
Wstałem i pokierowałem się do łazienki. Otworzyłem drzwi i ujrzałem Temari siedzącą na podłodze. Płakała. Test leżał na umywalce, ale zanim zobaczyłem wynik ukucnąłem i spojrzałem Tem w oczy.
- Kochasz go?
Pokiwała głową.
- Chcesz dziecka?
Znów pokiwała.
- Chcesz go odzyskać?
Kiwała głową na każde moje pytanie. Dowiedziałem się jeszcze, że ma zamiar iść do Konohy i go odnaleźć. Chce powiedzieć mu o wyniku.
Wziąłem test do ręki. Ujrzałem dwie kreski.

Takie krótkie coś, no co. Żeby coś było. Nie mam już siły.

1 komentarz:

  1. Hejka!!
    Super rozdział!!
    Co prawda, szkoda że krótki ale ważne, że jest!!
    No tego się nie spodziewałam, najbardziej zdziwił mnie początek, kiedy to odrzuciła Shikę.
    Wiesz, podczas pisania koma przyszedł mi taki pomysł co mogłoby się dalej stać, ale byłoby to coś w stylu głupiej telenoweli itp.
    Sama zresztą nie chciałabym by tak się stało.
    Z niecierpliwością czekam na kontynuację!!
    CHAKRY!!!
    Aki

    OdpowiedzUsuń