01.04.2014

Część 21. Why didn't she tell me ? Shikatema.

[Temari]
Weszłam do pokoju i z hukiem zatrzasnęłam drzwi. Rozejrzałam się po pokoju, po czym cofając się wpadłam na ścianę i osunęłam się powoli na ziemię. Nim się zorientowałam, zaczęłam głęboko oddychać. Przyłożyłam rękę do klatki piersiowej i zacisnęłam ją w pięść na mojej koszulce.
Nie mogłam tak siedzieć wiecznie. Wstałam i podeszłam do lustra wiszącego na jednej ze ścian. Oparłam ręce o półkę i przybliżyłam twarz do powierzchni. Byłam całkowicie blada, a w moich oczach ujrzałam strach. Czego ja się boję? Co prawda on tu jest, ale co z tego. Ja jestem w pokoju, a on tu nie przyjdzie. Chyba. W każdym razie nie wpuszczę go.
Zaczęłam powtarzać swoje imię. Przyłożyłam rękę do brzucha i spojrzałam na drzwi. Nagle ktoś zapukał. Podskoczyłam w duchu i podbiegłam do łóżka, a następnie łapiąc koc rzuciłam się na nie i przykryłam materiałem.
- Spadaj stąd mówiłam! Wracaj do domu!
- Jestem w domu, Temari. - odpowiedział chłopak.
- Kankuro?
- A kto inny? Mogę wejść?
- Po co?
- To co przed chwilą zrobiłaś...
- Nie chcę o tym mówić. - przerwałam mu. - Idź stad.
Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Szatyn wszedł do pokoju.
- Mówiłam idź stąd.
Chłopak usiadł na łóżku i położył mi dłoń na mojej ręce, która wystawała spod koca. Była wyjątkowo ciepła. Poczułam, jak zaczął gładzić moją skórę kciukiem.
- Shikamaru zawsze mi tak robił. Lubiłam to. - pewna, że w pokoju jest Kankuro, mówiłam dalej. - Dlaczego ja się tak zachowuje? To wszystko przez tę ciąże? Gdy siostra Kotomi była w...
- Kotomi to ta twoja koleżanka? - przerwał mi.
- Tak. - głos Kankuro wydawał się trochę odległy, ale nie przejęłam się tym zbytnio. - Gdy jej siostra była strasznie marudna i nigdy nie wiedziała czego chciała. Odpychała od siebie ludzi, a potem tego żałowała. Mam chyba to samo. Kankuro. Dlaczego odpycham od siebie Narę? Nie chcę go zostawiać, nie chcę też, by sam odszedł, a dzisiaj nawet nie chciałam, by był przy mnie. Powiedziałam mu, że to zakończyłam. Ale ja nie chcę tego kończyć. Chcę tylko, żeby... Nie wiem nawet czego chcę. Chciałabym pójść spać. - przysunęłam się do chłopaka i położyłam mu głowę na nodze. Twardo trzymałam koc przy twarzy, gdyż z moich oczu poleciało kilka łez.
- Chcę pójść spać.
- To śpij. - odezwał się Shikamaru.
Wzdrygnęłam się, a moje ciało przeszła fala ciepła. Uśmiechnęłam się i położyłam mu dłoń na udzie. W jednej chwili widziałam tylko materiał, a w drugiej ujrzałam stojącego, opartego o framugę drzwi Kankuro. Uśmiechał się. Sprawcą mojego ponownego patrzenia na świat był Shikamaru. Nie chciałam na razie na niego patrzeć. Zamknęłam oczy i westchnęłam. Znów byłam przy Shikamaru. Ale ja tego nie chciałam i nadal nie chcę. Nie chcę też, by nie był przy mnie, a chęć tego jest chyba większa.
Leżałam tak, przez parę sekund, gdy nagle poczułam niesamowity ból w brzuchu. Zaczęłam krzyczeć.
- To chyba skurcz, powinien zaraz minąć. - powiedział szatyn. - Już tak miała.
- Na pewno? - upewnił się Shikamaru, po czym syknął z bólu.
Złapałam go za nogę i wbiłam mu paznokcie w skórę. Znów krzyknęłam.
- Krew? - powiedziałam, po czym szybko zdjęłam rękę z nogi chłopaka i dotknęłam łóżka zaraz obok krocza, było mokre. Shikamaru szybko odkrył mnie całą, a ich oczom ukazała się plama krwi na moim łóżku i spodniach. Skuliłam się. Chłopak wstał i podniósł mnie, przez co znów zawyłam.
- Gdzie tu jest szpital?
- Trzy budynki za siedzibą Gaary.
Gdy tylko Kankuro wypowiedział te słowa Shikamaru wybiegł z pokoju. Zbiegł po schodach, minął salon i wypadł przez drzwi frontowe. Na dworze było kilu ludzi, którzy patrzyli się w naszą stronę. Ujrzałam jeszcze Kankuro wybiegającego z nami, po czym zamknęłam oczy i ścisnęłam ręce na koszulce Shikamaru. Słyszałam tylko komentarze ludzi. Padały różne słowa, a niektórzy nawet myśleli, że to Shikamaru mi lub dziecku coś zrobił. Skąd mogli wiedzieć, że to on jest ojcem?
Wpadliśmy do szpitala. Shikamaru szybko powiedział, co się stało kobiecie, a ta powiedziała, by chłopak zaczekał, póki nie zostanie wezwany. Dopiero wtedy otworzyłam oczy, jednak nim się spostrzegłam Nara posadził mnie na wózku i oddaliłam się od niego wraz z pielęgniarką.
[Shikamaru]
Patrzyłem jak Temari odjeżdża. Bałem się. Strasznie się bałem, że coś jest nie tak z dzieckiem. Czyżby miało urodzić się wcześniej? Przecież jeszcze co najmniej miesiąc do porodu.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszyscy się na mnie patrzyli.
Usiadłem na krześle i oparłem głowę na rękach, jednak szybko ją zdjąłem czując coś mokrego. No tak. Jestem cały we krwi. To dlatego ludzie się patrzą. Chwilę później wpadł Kankuro. Podszedł do mnie i usiadł obok. Patrzył na mnie chwilę, po czym się odezwał:
- Powiedziałbym, że będzie dobrze, ale sam nie jestem pewny co się dzieje. Ale wiem jedno, powinieneś się umyć. Chodź, tam są łazienki. - wstał.
Spojrzałem w górę i również wstałem. Kankuro złapał mnie za rękę i pociągnął do łazienki.
Obmyłem skórę z krwi, po czym nabrałem wody na ręce i chlupnąłem nią sobie w twarz. Poklepałem się w policzki, po czym podniosłem głowę i spojrzałem w lustro. Byłem strasznie blady.
- Wyglądasz jak trup. Chodź, usiądziesz, bo jeszcze mi padniesz.
Wyszliśmy z łazienki i usiedliśmy na krzesłach.
- Chcę do niej pójść.
- Wszystko w swoim czasie.
- Nie wiem co się z nią dzieje! Może już rodzi. Musze tam być.
- Jeśli się nie uspokoisz, zaraz sam wylądujesz na sali.
Westchnąłem i spojrzałem na ścianę, zza którą zniknęła Temari. Spodziewałem się, że ludzie zasłonią mi ten widok, ale nigdy bym nie pomyślał, że to będzie Gaara. Ten, gdy nas zobaczył,  szybkim krokiem podszedł i stanął przed Kankuro.
- Czemu tu jesteście? - spytał, po czym spojrzał na mnie. - Dlaczego masz krew na ubraniu? I gdzie Temari? Zaraz, nie. Co jej jest?! Stało jej się coś? - pod koniec Kazekage zaczął krzyczeć, tak, że ludzie wokół nas obracali głowy w naszą stronę.
- Dostała nagłego bólu brzucha i skurczy, po czym zaczęła krwawić. - powiedział Kankuro.
- Pielęgniarka kazała mi czekać, póki mnie nie zawołają. - dopowiedziałem.
Gaara oparł się o ścianę jednocześnie blednąc. Otworzył szeroko oczy i spojrzał na nas.
- Boję się. - powiedział czerwonowłosy.
- Ja też. - oznajmił brat.
Pokiwałem głową w geście zgody.
Czekaliśmy tak nic nie robiąc ponad dwie godziny. W tym czasie Gaara próbował się dowiedzieć, co z Temari, lecz odpowiedzi nie dostał. Jednak dzięki pozycji nie dostaje wszystkiego. Chodził w kółko. Żaden z nas nie odezwał się ani słowem, póki nie zauważyłem pielęgniarki, która zabrała dziewczynę. Powiedziałem cicho:
- To ona. - po czym wstałem i ruszyłem w stronę kobiety.
- Jesteś tu sam? Co z jej rodzeństwem?
- Są tutaj. - powiedział i odwróciłem głowę, by zawołać chłopaków, lecz ci byli tuż za mną.
- Co z nią? - odezwał się Gaara.
- Kazekage-sama, pana siostra czuję się dobrze.
- A dziecko?! - krzyknął Kankuro.
Całą trójką wpatrywaliśmy się w pielęgniarkę, jakbyśmy chcieli wyciągnąć z niej informacje warte miliony. Choć w sumie dla nas informacja o stanie dziecka była bezcenna.
Kobieta przybrała grobową minę.
- Dziecko...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wierzę, że tak się rozleniwiłam~
Ostatni rozdział był w grudniu, a my już kwiecień mamy!
Ups.
⊙︿⊙

Beznadziejny ten rozdział, w sumie nigdy nie umiałam pisać, a teraz nawet się to pogorszyło, gdyż miałąm przerwę. Głupia ja~ 

W ogólę zapraszam na mój nowo powstały chłam~ 
http://nan--ssagaji.tumblr.com/

4 komentarze:

  1. spoczko rozdział xd czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mów mi, że dziecku coś będzie... ;_; Chcę następny rozdział! :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejo!
    Wiesz, na początku było dość sporo powtórzeń i parę literówek, ale później się polepszyło xd
    Rozdział fajny, trzymający w napięciu. ^_^
    mam tak samo też powinnam już wstawić u siebie rozdział, ale jeszcze nie skończyłam :D
    Czakry i do następnego!! (tylko niech tym razem przerwa będzie krótsza XP )
    Aki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Kurde, muszę się poprawić, dawno nic nie pisałam XD
      Jeszcze nie? Kurde, kończ! C:

      Usuń