30.11.2013

Część 17. Why didn't she tell me ? Shikatema.

[Kankuro]
Godzina 11 rano. Dostaliśmy pokój. Temari od godziny jest operowana. Siedziałem na krześle obok pustego miejsca na łóżko dziewczyny. Bałem się o nią. Chyba tak samo, jak Shikamaru, który siedział obok mnie.
- Hej, martwisz się o nią, prawda?
- Czy ty jesteś idiotą? Pewnie, że się martwię!
- Dlaczego tamtego dnia miesiąc temu odszedłeś?
- Ona powiedziała wtedy, że lepiej będzie i dla mnie i dla niej, jeśli odejdę. Ja chciałem tylko jej dobra. A dla niej to było dobrem. Więc nie zwracałem uwagi na swoje uczucia, tylko na jej.
- Rozumiem.
- Oby operacja się udała.
- Też tego pragnę.
Siedziałem dalej i dalej czekałem.
- Kankuro. - odezwał się po dłuższej chwili chłopak. - Jakaś dziewczyna tutaj biegnie.
Nim zdążyłem się odwrócić ktoś złapał mnie za ramiona.
- Cześć Kankuro. Co ty tutaj robisz?
- Rieka. Co ty tutaj... a no tak, miałaś misję.
- A ty co tu robisz?
- Ale... zaraz. Nie miałaś misji w Liściu, tylko daleko za nią!!!! Dlaczego tu jesteś!
- Kankuro, nie krzycz w szpitalu. - upomniał mnie Shikamaru.
- Jasne, jasne. - machnąłem ręką. - Więc co tutaj robisz?
- Zatrzymałam się na odpoczynek. Co, nie można? Dostałam wcześniej przepustkę od Kazekage.
- Gaara jest za dobry dla ludzi z naszej wioski.
- Nie przesadzaj. A co ty tu robisz?
- Przyszedłem za Temari, która udała się do Liścia, ale ta łamaga dała się po pobić, złapać, zabić...
- ZABIĆ?!
- ... Prawie.
- Ufff. Więc co z nią?
- Straciła pamięć.
- CO?!
- Proszę ciszej, albo będę musiała panią wyprosić. - odezwała się pielęgniarka.
-Jasne, przepraszam.
- Jest w kiepskim stanie, teraz ma operację.
- Będziesz każdemu opowiadał o jej stanie?
- Przestań, Shika, to jej przyjaciółka, nie mogę jej nie powiedzieć. Poza tym, czy to jakaś tajemnica?
- Niby nie.
- No właśnie.
- Skoro ona straciła pamięć... Nie pamięta mnie, prawda? - spytała Rieka.
- Nikogo nie pamięta. Nawet siebie. Boję się, że to już nie będzie ta sama Temari. - powiedziałem.
- Bycie upierdliwą jej zostanie.- stwierdził Shikamaru.
- Skąd wiesz?
- Ma to we krwi.
- Bardzo śmieszne.
- Mówię ci. Nie zmieni się pod tym względem. Jeśli sobie mnie przypomni, nadal będzie lubiła mnie wkurzać.
Nagle na sale wjechała łóżko, a doktor szedł obok niego. Pielęgniarki podłączyły Temari do maszyn, a następnie odeszły.Doktor popatrzył się na mnie, po czym na zgromadzonych wokół.
- Niech pan mówi. - udzieliłem mu głosu.
- Skoro tak. Operacja przebiegłe pomyślnie, jednak mieliśmy pewne komplikacje. Pozostanie ona w śpiączce farmakologicznej przez około 2 tygodnie; stopniowo będziemy odstawiać jej leki.
- Czy jak się obudzi będzie coś pamiętać? - wyrwała się dziewczyna.
- Jest taka możliwość, choć nie chcę nic obiecywać.
Dziewczyna westchnęła.
Shikamaru złapał rękę dziewczyny i opuścił głowę zamykając oczy. Ciekawe o czym myśli.
- To ja pójdę. - Doktor wyszedł.
- Hej, chcesz odpocząć. Wyglądasz na strasznie zmęczonego.
Nagle zaburczało mi w brzuchu.
- I głodny też jestem. Ale nie chcę od niej odchodzić.
- Spokojnie, zostanę z nią.
- Ale nie mam pieniędzy. Gdzie mam spać? Co zjeść?
- Idź do mnie do domu. Powiedz moim rodzicom o co chodzi. Dam Ci nawet kartkę, przekażesz im ją. Powinno w domu być coś do jedzenia, a łóżka dla ciebie też się znajdzie.
- No nie wiem.
- Po prostu idź odpocząć. I możesz objąć nocną wartę.
- No okej.
- Wiesz gdzie jest mój dom?
- Ja wiem. - powiedziała Rieka. - Mogę ci pokazać, a i tak mam dzisiaj ruszać do domu.
- To Rieka pokaże ci. Idź już. - powiedział i podał mi kartkę.
- To idę. Zmienię cię wieczorem.
- Dobra.
I wyszliśmy. Rieka pokierowała mnie przez uliczki Konohy, a następnie stanęliśmy przed dużym domem oznaczonym znakiem Nara.
- Znalazłbym sam.
- Hahahahah, jasne. Dobra, ja ide się odmeldować u Hokage. I idę.
- Właśnie! Hokage nie wiem że ja tu jestem.
- To idź do niej najpierw.
- Dobra, dobra.
I ruszyliśmy razem do Hokage.
Zapukałem do drzwi.
W odpowiedzi usłyszałem:
- Wejść!
Przepuściłem w drzwiach Rieke, a następnie sam wszedłem do gabinetu.
- Witam szanowną Hokage. - powiedzieliśmy chórem.
- Kankuro? Co Ty tutaj robisz?
- E, no... - zacząłem drapać się w tył głowy. - Bo znów Temari...
- Ta dziewczyna nigdy się nie zmieni. A konkretniej? Ale to zaraz. Rieka, pewnie chcesz powiadomić, że dzisiaj opuszczasz wioskę?
- Zgadza się.
- Okej, zaznaczę to. Możesz iść.
- Dziękuję, do widzenia. Pa Kankuro, zobaczymy się w wiosce. - dziewczyna wyszła.
- Okej Kankuro. Co znów z nią?
- Miała przyjść do Liścia w związku z pewną sprawą dotyczącą Shikamaru. Blisko wioski zaatakowano ją. Straciła przytomność, a oni chyba myśleli, że dziewczyna nie żyje. Obudziła się sama, starała się przeżyć. Nie wiem jak jej się to udało, bo ona...
- Spokojnie Kankuro.
- Bo ona straciła pamięć. Teraz jest w szpitalu po operacji usunięcia krwiaka w mózgu. Na razie Shikamauru z nią jest. Będziemy starali się przypomnieć jej o pewnych rzeczach. Z czasem może sama sobie przypomni. Choć nic pewnego, tak mówił lekarz.
- A mogę wiedzieć w jakiej sprawie chciała przyjść do Shikamaru?
- Bo... Ona nawet nie zdaje sobie uwagi z powagi sytuacji, zastanawiam czy uda jej się wychować to dziecko.
- Temari jest w ciąży? Dziecko przeżyło?
- Pomimo tego, że Tem została nieźle poturbowana, przeżyło. O dziwo. Całe szczęście.
- Czyli chcecie, żeby się urodziło?
- No, chyba tak.
- Jak zamierzacie je wychować? Matka pochodzi z Suny, ojciec z Liścia. Jak to sobie wyobrażasz?
- Gdyby Temari nie straciła pamięci jestem pewny, że dla dobra dziecka zamieszkała by w Konoha.
- Albo ten nierozważny, nie myślący o konsekwencjach, leniwy i głupi chłopak uparłby się i zamieszkał w Sunie.
- Tak też można.
- I tak pewnie będzie.
- Hokage-sama, czy to wszystko? Nie ukrywam, że jestem trochę zmęczony, po podróży prawie bez przerwy. Miałem iść do domu Shikamaru, no i...
- Idź.
- Dziękuję, do widzenia.
- Do widzenia Kankuro.
Teraz szybko do domu Shikamaru. Przeszedłem przez alejki i stanąłem przed domem. Postanowiłem zapukać. W drzwiach powitał mnie ojciec Shikamaru, Shikaku, genialny strateg, a zza niego wychyliła się chyba matka Shikamaru, Yoshino.
- Witam. - zacząłem niepewnie.
- Witaj. Ty chyba jesteś Kankuro, prawda? Brat tej dziewczyny Shikamaru, Temari, racja? - zaczęła Yoshino wychodząc na przód.
- Czego tu szukasz? - powiedział facet.
- Kochanie, nie tak ostro. Idź, ja się tym zajmę.
- Ale...
- Shikamaru powiedział, że mogę tu przyjść. - powiedziałem podając im kartkę.
Shikaku przeczytał na głos.

                                              Mamo, Tato. 
Wysłuchajcie go. Dajcie mu to, czego potrzebuje.
 To dla mnie bardzo ważne.
- O co chodzi? - zapytała kobieta.
- Potrzebuję schronienia i jakiegoś jedzenia. Moja siostra...
- Wejdź, opowiesz nam wszystko w domu.
Kobieta wpuściła mnie do środka. Tam opowiedziałem jej całą historię, jaka się przydarzyła, o naszych wartach i o tym, czego potrzebuję. Godzinę później byłem umyty, najedzony, w ubraniach Shikamaru. Aż dziw że były dobre. Poszedłem spać, a ta dobra kobieta wyprała moje ubrania.
Obudziłem się przed północą i wybyłem na swoją zmianę.


4 komentarze:

  1. Hejka!
    Wybacz,że komentuje tak późno, ale wcześniej musiałam zaprowadzić brata na tańce i potem tam z nim siedzieć.
    Rozdział świetny, zastanawia mnie jak zareagują/zareagowaliby rodzice Shiki na wiadomość, że jego dziewczyna jest z nim w ciąży. Temi ma łatwiejszą sprawę- niema rodziców.
    Przypomniał mi się teraz jeden blog, na którym to Shika stracił pamięć i dwa lata żył z dala od wioski i strasznie się zmienił...(Niestety tamten blog został porzucony ;( )
    Moim skromnym zdaniem, rozdział był zdecydowanie za krótki i ja na twoim miejscu wtrąciła tu czuwanie Shiki nad Temari.
    Mam nadzieję, że niedługo się wybudzi i szybko powróci do zdrowia. ;d
    Dużo Chakry!!
    Aki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Ty mi mówisz, że rozdział za krótki, hahahah :D

      Usuń
    2. To znaczy tylko tyle, że oboje musimy się w tym poprawić XP
      A przy okazji moje pytanie, kiedy tak mniej więcej planujesz dodać następny rozdział?? (Powiedz, że jutro, powiedz, że jutro, powiedz, że jutro...)
      XD
      Aki

      Usuń
    3. Tak, to prawda :D
      Yhym, notka następna jest w połowie napisana i tak, planowałam już wcześniej jutro ją skończyć i dodać :))))

      Usuń